Patriotyczne spotkanie 2011-11-11
Galeria foto - El@
Galeria foto - meryt
Galeria foto - Basia
Patriotyczne spotkanie z okazji Święta Niepodległości, było od dawna pieczołowicie planowane przez El@. Po wielu naradach i konsultacjach co do miejsca i czasu spotkania decyzja padła na Porębę, miejsce znane wszystkim, natomiast godzina nie mogła być inna jak 11 –ta, a więc spotkaliśmy się 11. 11. 2011 o godz. 11- tej.
Po dotarciu wszystkich 11-stu uczestników na umówione miejsce najpierw spełniliśmy obywatelski obowiązek i pod pomnikiem oddaliśmy hołd tym którzy oddali swe życie w obronie ojczyzny i po pamiątkowym zdjęciu i odśpiewaniu 1 zwrotki Roty udaliśmy się w las.Na patriotyczne grzybobranie wyruszyliśmy z nadzieją znalezienia „patriotycznego borowika”, pytanie tylko - kto będzie miał to szczęście?
Ja stawiałam na Basię, bo to przecież jej tereny no i zaraz odłączyła się od grupy, udając się w swoje tajne miejsca grzybowe. Pozostali uczestnicy również wyruszyli na łów z wielką nadzieją znalezienia grzybowego króla. Pierwsza naszym oczom ukazała się kurka, potem kolejne, wypatrzyliśmy też parę gołąbków, mleczajów i inne grzybki, które były tak sfatygowane suszą i zimnem, że trudno je było rozpoznać. Po chwili okazało się, że panowie opuścili damsko - dziecięce towarzystwo, tylko Tomasz wiernie towarzyszył Ninie, która musiała zaliczyć każde zwalone drzewo oraz wzniesienie, dlatego potrzebowała męskiej asekuracji.
Natomiast kobiety i inwalidki wybrały trasę łatwą do pokonania, ale zacięcie penetrowały leśną ściółkę. Tu mistrzynią i sokolim wzrokiem wykazała się druga Basia, która co chwilę wskazywała nam nowe obiekty fotografowania. W drodze powrotnej pojawiali się kolejno panowie, najpierw dołączył Józef z pięknym rydzami, potem prezes z całym koszyczkiem grzybów wśród nich były: podgrzybki, wodnichy, rydze, opieńki, łuskowce naliczyliśmy, aż 21 gatunków. Po chwili dotarł Grzegorz, który również zasilił naszą wystawkę grzybową o kolejne gatunki.
Niestety wśród wystawowych grzybów nie było borowika, dlatego z nadzieją oczekiwaliśmy nadejścia Basi, napięcie z każdą chwilą coraz bardziej rosło, ale niestety i w jej koszyku również się nie pojawił, nic to będą kolejne patriotyczne grzybobrania, odrobimy straty poniesione na polu borowikowym.
W czasie gdy jedni z niecierpliwością oczekiwali nadejścia Basi usilnie ją nawołując inni ochoczo rozpalali ognisko i zabrali się za pieczenie kiełbasek, ależ byliśmy po tym spacerze wszyscy głodni, dlatego wszystko smakowało wybornie, spałaszowaliśmy przygotowany wikt w zawrotnym tempie.
Nasyceni zadowoleni odpoczywaliśmy przy ognisku i wspominaliśmy wszystkie tegoroczne zjazdy i spotkania, zaplanowaliśmy też kolejne. W międzyczasie przy pomniku Nina otrzymała krótką lekcję historii, ale po krótkiej chwili refleksji, szybko wróciła do zabawy. W tej miłej atmosferze czas spotkania szybko minął i niestety musieliśmy się pożegnać, szkoda tyko, że nie wszystkim udało się z nami spotkać.
Pozdrawiam i do kolejnego spotkania. Ela FP

