Zdobywanie nowych terenów smardzowych

  Już  od  dawna  planowaliśmy  poszukać  nowych terenów  smardzowych.  Okazja   nadażyła  się  w  poniedziałek,  bo Józek miał wolny dzień od pracy, dlatego przynudzał od wczesnego rana,że musimy zrealizować  plany  jeszcze  niezrealizowane. Zaopatrzeni w prowiant na cały dzień, wczesnym rankiem ruszyliśmy w nieznane nam tereny smardzowe. Obraliśmy kierunek na Żywiec, po przekroczeniu granicy Słowackiej zwolniliśmy tempo jazdy z obawy na zapłacenie "pokutu". Wolna jazda, była nam całkiem na rękę, bo jadąc po "ceście", wypatrywaliśmy 100% miejsce smardzowych. W samochodzie co chwilę rozbrzmiewał okrzyk -"tu będą!" i gdy była tyko możliwość zatrzymania się, penetrowaliśmy długo upatrzone miejsca. O efekcie poszukiwań mogę powiedzieć starą prawdę: smardze rosną gdzie chcą, jak chcą, i kiedy chcą. W jednym miejscu były wielkie i dorodne, kawałek dalej były stare i wysuszone, a 15 km. dalej zaczynały się dopiero pojawiać,jednak nazbieraliśmy całkiem sporo, a ich przerobienie zajęło mi pół dnia. Niestety zdjęć mamy mało, następnym razem będzie lepiej.



 
 
ElaFP | 28.04.2010